Martin Lechowicz

Życzenia na urodziny

Śniło mi się dziś, że miałem straszną, niepohamowaną potrzebę odwiedzić przyjaciół sprzed lat i coś z nimi porobić fajnego. Poleciałem więc natychmiast do Polski i zacząłem odwiedzać. Ale się okazało, że wszyscy mają nudne życie, są obojętni i nic im się nie chce już robić razem.

Potem się obudziłem i stwierdziłem, że potrzeba odwiedzania ludzi, z którymi fajne rzeczy przeżywałem 20 lat temu, wcale nie jest znowu taka duża. Sen był więc głupi. Ale rację miał w tym, że mają nudne życie. Pod wpływem nudnego życia, sami też są raczej nudni. Aczkolwiek wielu z nich jest bardzo szczęśliwa, bo co dla jednemu nudą, to innemu szczęściem. Poza tym w spokojnej, przewidywalnej rutynie życia można i tak znaleźć mnóstwo małych, cudownych radości życia.

Ale bądźmy szczerzy: życie przez 30 lat w jednym miejscu, w jednym domu, na jednym etacie, z jednym dzieckiem, jednym samochodem i jednym kredytem do spłacania za to wszystko, śmierci nudą, którą tylko najgrzeczniejsi z nas mogą uznać za spełnione życie.

Ja jestem niegrzeczny. Bardzo niegrzeczny. Niewiele widzę w takim życiu rzeczy wartych tego spektakularnego cudu jakim życie człowieka na ziemi w swojej istocie jest. Lub - raczej - jakim może być. Jakim być powinno.

Dlatego z okazji moich urodzin, nie życzcie mi niczego.

Bo są dwie możliwości. Jeżeli jesteś jednymi z tych grzecznych, to twoje życzenia będą dla mnie złorzeczeniem. Nie życz mi dzieci, domów, samochodu ani zbyt dużo pieniędzy, bo to jak życzyć komuś śmierci. Nie życz mi samych sukcesów, bo głupota takiego życzenia jest jasna dla każdego, kto ma chociaż odrobinę mądrości. Nie życz mi "posiadania dobrej pracy", bo nie widzę niczego pociągającego w byciu niewolnikiem.

Jeżeli z kolei jesteś niegrzeczny jak ja, to po cóż nam te życzenia? Czy coś poza życiem i zdrowiem więcej potrzeba? To co ode mnie zależy mogę zrobić sam. To co ode mnie nie zależy może zdziałać tylko przypadek, za którym stoi Bóg. Jestem w nim w jak najlepszych relacjach, więc czego mi można życzyć?

Żyję i jestem zdrowy. Ubezpieczenia nie mam ani na życie ani na zdrowie. Ten brak ubezpieczenia jest najlepszym życzeniem, bo ci co mają ubezpieczenie mogą teraz spokojnie, bez zmartwień zachorować i umrzeć. Już nie muszą sobie życzyć zdrowia i życia. Bo tak czy inaczej dobrze będzie. A ja sobie życzę być zdrowym i żywym.

Zwykle o tej porze roku życzyłem sobie tylko jednego: żeby na Boże Narodzenie i w moje urodziny było ciepło. No, przynajmniej 15 stopni. Nawet 10 by już wystarczyło.

I tak się stało, że w Wigilię było 22. Więc nie mam już czego sobie życzyć. Teraz to mi się tylko zostało cieszyć. I może nie zawsze to po mnie widać przez internet, ale cieszę się cały czas. Jak głupi. Żona ledwo może to wytrzymać. Mówi, że albo się przyzwyczai albo zwariuje. Przyzwyczaja się.

Poza tym raczej wszystkie życzenia, które nawet były fajne, wyglądają blado przy rzeczywistości. Nikt jakoś nie może trafić, nawet ja sam. Tym życzeniom brakuje i realizmu i wyobraźni. Najwyraźniej nie doceniamy możliwości ani moich ani Boga, a już na pewno synergii, która się bierze ze współpracy. Skoro tyle można osiągnąć w dwie osoby (lub w cztery, jeżeli ktoś woli Boga liczyć jako trzy osoby) to pomyślcie ile by można w dziesięć!

Dlatego jako człek, który już dawno temu przekroczył granicę 100% spełnienia życzeń, niech ja wam czegoś życzę. A raczej powtórzę życzenia Pawła z Tarsu w tłumaczeniu z czasów kiedy Rzeczpospolita jeszcze istniała:

"Miłość niech będzie nieobłudna; miejcie w obrzydliwości złe; imając się dobrego. Miłością braterską jedni ku drugim skłonni bądźcie, uczciwością jedni drugich uprzedzając. W pracy nie leniwi, duchem pałający, Panu służący. W nadziei się weselący, w ucisku cierpliwi, w modlitwie ustawiczni; Potrzebom świętych udzielający, gościnności naśladujący. Dobrorzeczcie tym, którzy was prześladują; dobrorzeczcie, a nie przeklinajcie! Weselcie się z weselącymi, a płaczcie z płaczącymi. Bądźcie między sobą jednomyślni, wysoko o sobie nie rozumiejąc, ale się do niskich nakłaniając".

Od siebie dodam, że życie według tych wskazówek daje lepsze efekty niż wszystkie książki o samorozwoju i sukcesie.

Happy birthday to me!

comments powered by Disqus
  • maile przychodzą najwyżej 3 razy w tygodniu
  • możesz się wypisać jednym kliknięciem
  • twój mail jest bezpieczny - dbam o to ja i MailChimp

Zobacz też:

Sklepik

Wejdź do sklepiku i kup sobie coś fajnego do czytania! A jak już masz to kup drugie. Na prezent.

Dlaczego wierzę w Boga 32

Jedno z najpopularniejszych pytań towarzyskich w Polsce brzmi: "na kogo głosujesz".

Innym, równie popularnym zagadnieniem jest "czy Bóg istnieje".

Wiele osób dziwiło się głośno, kiedy odkrywali, że mam taki a nie inny stosunek do Boga, a zdziwienie było tym większe, że ewidentnie mam mózg. I nawet go używam. Jak to więc możliwe, że jako gorący zwolennik mózgu nie jestem ateistą? ...

© Martin Lechowicz 2010. Wszystkie prawa i tak dalej.