Martin Lechowicz

Statystyka: wszyscy jesteśmy alfonsami

Zarzuciło mi kilka osób, że robię ze statystyki dziwkę. O przepraszam. Ja ze statystyki dziwki nie robię. Statystyka dziwką jest. I mimo że robię co mogę, żeby znaleźć w niej godność i rozum człowieka, wychodzi na to że tej starej k***wy z szacunkiem traktować się nie da.

Za co bardzo przepraszam wszystkich wyznawców boskiej Nauki i czcicieli jej nieomylnych proroków. Ale z drugiej strony może najwyższy czas dorosnąć i przestać wierzyć w bajkę, że jak "statystyka mówi" to oznacza prawdę objawioną, niczym tablica z dziesięcioma przykazaniami spisana ręką samego Boga.

Bo statystyka funkcjonuje tam, gdzie matematyka styka się z rzeczywistością, a tam gdzie rzeczywistość tam ludzie, a gdzie ludzie tam całą masa irracjonalności. Jedni przez brak wiedzy, inni przez nieostrożność, jeszcze inni ze strachu albo widząc korzyść dla siebie, wybierają sobie, interpretują i przedstawiają liczby jak im się podoba.

Jeżeli ktoś chce bardzo prosty przykład to niech mi odpowie na pytanie: co dokładnie oznacza statystyczna informacja "milion zakażeń" podawana w czerwonych ramkach jako "pilne" na pierwszych stronach we wszystkich gazetach internetowych?

Jeżeli uważasz, że to oznacza, że wśród 40 milionów ludzi jest milion zakażonych - mylisz się. Ktoś zrobił ze statystyki dziwkę a ty to kupiłeś. Ten milion oznacza tylko to, że było milion odnotowanych w Polsce przypadków zakażeń. To, że było nie znaczy, że ci ludzie dalej są chorzy i zarażają. Prawie wszyscy już dawno wyzdrowieli. Zakażonych więc nie jest milion, tylko było milion, i to wcale nie milion jednocześnie.

Ale przecież informacja "milion zakażeń" sugeruje co innego i czytelnik uważa, że 1/40 kraju jest zarażona. Jeżeli trochę poczeka to w końcu 40/40 kraju będzie zarażona, a potem się zdziwi kiedy potem 50/40 kraju będzie zarażona i kto wie czy nie będzie dalej twardo twierdził, że w Polsce na 40 milionów mieszkańców aż 50 milionów ma wirusa.

I można już się tylko zastanawiać kto robi większą dziwkę z tej statystyki: dziennikarz czy czytelnik.

Ja myślę, że statystyka sama z siebie jest dziwką. Po prostu uwielbia, żeby ją wykorzystywać.

Ale mam daleko lepszy przykład.

10 grudnia 2020 amerykańska FDA opublikowała raport z badań nad szczepionką firmy Pfizer/BionTech (BNT162b2) na wirus COVID-19. Badania były przeprowadzone na ogromnej próbie (44 tysiące ludzi) i według wszystkich najlepszych naukowych praktyk.

Jedną z takich praktyk jest podzielenie badanych na dwie grupy: jednej się podaje prawdziwy lek a drugiej się podaje coś co udaje lek, a w rzeczywistości nic nie robi. To dobra praktyka, bo pozwala pozbyć się chociaż w części tego irracjonalnego czynnika ludzkiego, który zawsze wpływa na wyniki badań.

20 tysięcy ludzi dostało więc szczepionkę na COVID, a 20 tysięcy dostało ściemę. A potem puścili ich w miasto. Niech się zarażają, potem wrócą i zobaczymy.

Wyniki?

Spośród tych 20 tysięcy zaszczepionych, 19 osób zaraziło się COVID-em. Wśród tych co dostali ściemę z kolei, wykryto 162 zakażeń. Jest różnica? Jest. Szczepionka działa? Działa.

I ta informacja poszła w media. Na tej podstawie przygłupy w rządach za radą świętych proroków i za pieniądze przygłupów wyborców zamówiło ciężkie miliony szczepionek.

I tak się właśnie robi dziwkę ze statystyki.

Zapytasz: a co tu nieprawidłowego? Odpowiadam: nic. Wszystko jest prawidłowo, badania są rzetelne a statystyka jest prawdziwa.

Więc?...

Więc o to chodzi, że nikt nie musi wcale kłamać, żeby z prawdziwych informacji wyciągnąć niedorzeczne wnioski. Wystarczy na coś nie zwrócić uwagi. Wystarczy czegoś nie zauważyć. Wystarczy coś pominąć. Wystarczy czegoś nie zrozumieć.

W tym wypadku nikt nie zauważył, że badanie udowodniło przy okazji w najbardziej rzetelny naukowo sposób, że na 20 tysięcy ludzi puszczonych luzem w miasto w celu zaraża się 168 osób. Pominięto fakt, że wśród tych 168 tylko 3 osoby miały cięższy przebieg choroby, tylko jedna trafiła na jakiś czas do szpitala a kto umarł? Nikt.

Oznacza to, że ostatecznie zostało potwierdzone, że kiedy wziąć przypadkowe 20 tysięcy ludzi z ulicy to COVID-19 będzie groźny dla... 3 osób! Oznacza to 0.015%, jak ktoś chce liczb. Czyli to co mówiłem od samego początku, jak tylko zaczęły pojawiać się jakieś dane: ułamek promila. Dla tylu ludzi COVID-19 jest groźny. Ale nawet wśród nich większość też przecież przeżyje i wyzdrowieje.

Więc widzisz: wszystko kwestia alfonsa.

Gdyby inny alfons użył tej samej dziwki statystyki (na przykład ja) mógłby na podstawie dokładnie tego samego raportu wyciągnąć całkiem inny wniosek: że dla całości populacji wirus COVID-19 nie jest groźny. Chcesz dowód naukowy? Proszę bardzo, jest w załączniku. Bardziej naukowo się już nie da.

A łącząc te dwa prawdziwe wnioski w jeden mega-prawdziwy wniosek: stworzono skuteczną szczepionkę na wirus, który jest nieszczególnie groźny.

Żeby było absurdalnie do reszty, objawy po szczepionce są generalnie te same co po zarażeniu się wirusem.

Tak więc doszliśmy po koniec 2020 roku do tego sytuacji, w której ludzie ze strachu przed gorączką i kaszlem rzucają się na szczepionkę, po której dostają gorączki i kaszlu. Bo na myśl o gorączce i kaszlu która przyszła z powietrza umierają ze strachu, ale na myśl o gorączce i kaszlu która przyszła ze strzykawki czują się bezpiecznie. Mimo, że w obu przypadkach i tak ostatecznie ten sam wirus trafi do ich organizmu. Szczepionka to przecież nic innego, tylko porcja odpowiedniego spreparowanego wirusa.

To była ilustracja dla tych, co wierzą w zbiorową mądrość ludzkości i czczą ją pod postacią ubóstwianej Nauki.

A może by tak zadać pytanie: czy da się wyodrębnić grupę tych najbardziej narażonych? A owszem, da się. Wiedzą to niezmierzone tłumy naukowców i lekarzy, którzy już dawno temu podpisali Great Barrington Declaration.

Czy rządy świata mają inne statystyki? Nie, one tylko zatrudniają innego alfonsa.

Bo przecież na podstawie tych samych statystyk kupują miliony szczepionek dla wszystkich, wydając na to więcej pieniędzy niż w czasach największych wojen i kryzysów w historii. To wszystko za kredyt, który spłaci UFO. Dlaczego UFO? Bo bankrutujące firmy pozbawione klientów i prawa do funkcjonowania na pewno już nie będą w stanie.

Czy widzieliście gdzieś rząd, który twierdzi, że ich decyzje nie mają podstaw naukowych i nie opierają się na statystykach?

Dlatego mówię: statystyka to dziwka. Z definicji. A każdy z nas, czy chce czy nie chce, jest alfonsem. Ewentualnie: klientem. W końcu nie każdy musi na swojej statystyce od razu zarabiać, można z niej czerpać przyjemność samemu.

Uprzedzając wszystkie komentarze: dajcie już wszystkim święty spokój z tymi szczegółowymi interpretacjami każdej jednej danej statystycznej. Bezbłędność wcale nie gwarantuje prawdziwości wniosków, jak zademonstrowałem wyżej. Ani też nie trzeba być bezbłędnym, żeby wyciągnąć prawdziwe wnioski.

Być może wśród tych 20000 ludzi wypuszczonych w świat bez szczepionki zaraziło się tylko 162, bo pozostali byli chorzy już wcześniej? Może. A może dlatego, że po prostu za krótko krążyli po mieście? Możliwe. Ale czy to coś zmienia? Jakich korekt by nie robić, wniosek i tak będzie ten sam: oto powstała skuteczna szczepionka na wirus (udowodniono), który w ogóle nie jest problemem (udowodniono). Rządy uprawiają ze statystyką prostytucję na wielką skalę, a wiara w naukę może równie dobrze prowadzić do mądrości co i do głupoty.

I tyle. Nic więcej, nic mniej.

comments powered by Disqus
  • maile przychodzą najwyżej 3 razy w tygodniu
  • możesz się wypisać jednym kliknięciem
  • twój mail jest bezpieczny - dbam o to ja i MailChimp

Zobacz też:

Jak przeszedłem Hiszpanię i koronawirus 29

Od dwóch lat mieszkam w Hiszpanii. Aktualnie w Torrevieja, niedaleko Alicante i to właśnie tutaj mnie złapał COVID-19. Zupełnie dosłownie, byłem chory. Dominika - prywatnie żona - w lutym pracowała w popularnej restauracji w mieście, a jak wiadomo mało jest miejsc lepszych do zarażania się wszystkimi możliwymi zarazkami niż niewielka restauracja pełna ludzi z całego świata...

© Martin Lechowicz 2010. Wszystkie prawa i tak dalej.