Martin Lechowicz

Ludzkość szczekająca w błocie

Bardzo nieprzyjemna jest ta bezradność patrzenia jak ludzie dookoła żądają od władzy, żeby zawiązała im sznurek na szyi i kopnęła w stołek. Według sondaży przeprowadzonych dla Rzeczpospolitej (z 4 kwietnia) tylko 12% ludzi uważa, że interwencja państwa jest za duża.

Alternatywną reakcją jest więc śmiać się z coraz większych absurdów, które pojawiają się jako reakcje na poprzednie absurdy. Ich źródłem zawsze okazuje się przymus, przemoc i państwo. Ale państwo w tym wypadku robi akurat dokładnie to, czego ludzie oczekują: wsadza wszystkich do więzienia i wyrzuca ich z roboty. Za ich aprobatą i dla ich dobra. Bo z jakiegoś powodu nie potrafią się wsadzić i wyrzucić sami.

Kto rozsądny niech powie ze mną: niech nas Bóg chroni przed demokracją!

Szczęśliwość osobista - której jestem prorokiem - wymaga zdecydowanie tego drugiego podejścia: śmiania się. Jest tu tylko jeden zgrzyt: przejście z trybu generalnej życzliwości dla ludzi do trybu twardej sprawiedliwości, wymaga zaakceptowania nieprzyjemnego faktu: że ludzi spotyka właśnie to, na co sobie zasłużyli.

W pierwszym trybie, jak zobaczę, że ktoś głoduje, to się z nim podzielę bułką bezwarunkowo. W drugim, zapytam go najpierw czy popierał przymus i przemoc rządu. Jeżeli odpowie "no jasne, trzeba przecież walczyć z wirusem" to niech jest wdzięczny temu, komu zaufał, i niechże sobie teraz szczęśliwie zbiera to co zasiał.

I jak to mówi Biblia, niech powieka twoja nie drgnie. Bo wygląda na to, że Bóg postanowił przejść w tryb sądu i sprawiedliwości, i wziął się z zapałem za oddawanie każdemu co mu się należy. Jeżeli tak jest, to marny los każdego kto mu będzie w tym przeszkadzał.

Tymczasem zobaczyłem sobie odcinek "The Simpsons", w którym Orson Wells przestraszył wszystkich, że Marsjanie właśnie wylądowali i teraz terroryzują miasto. Ludzie słuchając relacji przez radio, dostawali zbiorowego ataku paniki i mówili: trzeba coś zrobić. Postanowili, że zrobią to, co powiedział najgłupszy: Homer Simpson. A Homer zaproponował, że chodźcie będziemy udawać zwierzęta. Bo zwierząt Marsjanie przecież nie atakują.

W związku z czym wszyscy ścignęli ubrania i zaczęli tarzać się w błocie, miauczeć, muczeć i szczekać.

Kiedy w końcu jedyna mądrzejsza osoba (czyli Lisa Simpson) przekonała wszystkich, że to nie było prawdziwe zagrożenie, to się wszyscy zdenerwowali, wstali i poszli do domu.

Wtedy przyleciało prawdziwe UFO. I zaczęło terroryzować miasto. Ale z kolei nie bał się nikt i nikt zwracał uwagi. Więc UFO zrobiło co chciało.

I kończy się odcinek: spustoszonym, zruinowanym miastem i muzyką z gry Fallout 3.

Tak mi się przypomniało. Może wam się z czymś kojarzy.

Tymczasem wracam do tarzania się w błocie i miałczenia, bo mam do wyboru albo się bawić ze wszystkimi albo zostać okradzionym przez bandytów.

Nie jest tak źle, bo teraz wszyscy bandyci są w mundurach, więc przynajmniej łatwo poznać. Poza tym prawdziwe problemy przyjdą dopiero jak wszyscy wstaną z tego błota, więc póki co jestem całkiem zadowolony.

Miau!

comments powered by Disqus
  • maile przychodzą najwyżej 3 razy w tygodniu
  • możesz się wypisać jednym kliknięciem
  • twój mail jest bezpieczny - dbam o to ja i MailChimp

Zobacz też:

Martin in English!

Dla tych, co chcą poznać Polskę.

Tylko powiedz wszystkim! 14

Film "Tylko nie mów nikomu", którego jestem współtwórcą (bo się do jego powstania dołożyłem), po dwóch dniach trafił do 6 milionów ludzi (a po 4 dniach do 15).

Biorąc pod uwagę, że film nie ma akcji jak Matrix i efektów jak Gwiezdne Wojny, powstaje pytanie: dlaczego ludzi w czasach rozrywki i obojętności tak zainteresowały te okropne historie? ...

© Martin Lechowicz 2010. Wszystkie prawa i tak dalej.