Martin Lechowicz

U Niemców

W starciu między codziennym życiem a polityczną sensacją przegrywa życie.

Przynajmniej w Polsce.

A ja od paru dni jestem u Niemców. I nie zdziwiło mnie specjalnie to, że mieszkańcy Kolonii nie są w najmniejszym stopniu zainteresowani Angelą Merkel, uchodźcami, terroryzmem oraz zagrożeniem ze strony Putina. Nie obchodzi ich co wyprawia Macierewicz na wschodzie ani co narobił Cameron na zachodzie.

A nie obchodzi ich to nie dlatego, że są nieświadomymi niczego debilami, których nie interesuje to co naprawdę ważne.

Nie obchodzi ich dlatego, że interesuje ich to, co ważne.

A ważne jest to jakie masz stosunki z mamą. Czy masz pracę, która cię satysfakcjonuje. Jak pomóc sąsiadowi, który złamał nogę. Czy się zaręczyć z dziewczyną. Czy zacząć jeździć na rowerze.

Może i ludzie na zachodzie są ignorantami. Może i są śmiertelnie chorzy na konsumpcjonizm. Ale są na tyle dojrzali, że wiedzą, że ich prawdziwych problemów nie rozwiąże Putin ani Angela Merkel. Terroryści nie sprawią, że rano nie trzeba będzie wstać do pracy, a przyjmowanie uchodźców nie załatwi problemu nadopiekuńczej mamy.

Polacy to ludzie silni - głównie w gębie. Nie wolno pokazać słabości, dylematów, niepowodzenia - nawet sobie samemu. Powszechnym więc sposobem na życie jest ignorowanie go, a metodą rozwiązywania problemów jest udawanie, że ich nie ma.

Wszystko co w Polsce trudne, staje się łatwe, kiedy to zakrzyczysz.

Jest to bardzo przyjemny sposób na życie. Ma tylko dwa minusy.

Pierwszy jest taki, że ignorowanie problemu marnego szkolenia pilotów, starego sprzętu, zbytniej brawury i obchodzenia procedur kończy się tym, że któregoś dnia rozbije się samolot. Wszyscy są zadowoleni z odkładania wszystkiego na później. Do pierwszej katastrofy.

Drugi minus jest taki, że kiedy nie przestawiasz zwrotnic jadąc pociągiem życia, nie spodziewaj się, że pociąg dojedzie tam gdzie chcesz. Sądzisz, że twoje decyzje życiowe podejmie prezes Kaczyński? Że trudne rozmowy przeprowadzi papież Franciszek? Że terroryści wysadzą firmę, w której nie chcesz już pracować, a wyrzucając z kraju uchodźców przy okazji wyrzucą z twojego życia wszystkich toksycznych znajomych?

Kierowanie własnym życiem w sensowną stronę jest wystarczająco trudne i trzeba się do tego przyłożyć. To podstawowa lekcja życiowa. Widzę, że mieszkańcy Kolonii ją znają.

I właśnie dlatego interesują się swoim życiem a nie życiem politycznym kraju i świata. A nie dlatego, że są głupi.

Nie obchodzą ich uchodźcy, Islam, polityka i terroryzm dlatego, że wiedzą za co są w pierwszym rzędzie odpowiedzialni: za siebie, za swoich najbliższych, za rodzinę, przyjaciół, sąsiadów. Nie za historię, naród i losy świata.

Krótko mówiąc: weź i zajmij się tym, czym się powinieneś zajmować, naprawiaj to co powinieneś naprawić i przejmuj się tym czy się powinieneś przejmować: swoim własnym życiem.

comments powered by Disqus
  • maile przychodzą najwyżej 3 razy w tygodniu
  • możesz się wypisać jednym kliknięciem
  • twój mail jest bezpieczny - dbam o to ja i MailChimp

Zobacz też:

Martin in English!

Dla tych, co chcą poznać Polskę.

Dlaczego wierzę w Boga 31

Jedno z najpopularniejszych pytań towarzyskich w Polsce brzmi: "na kogo głosujesz".

Innym, równie popularnym zagadnieniem jest "czy Bóg istnieje".

Wiele osób dziwiło się głośno, kiedy odkrywali, że mam taki a nie inny stosunek do Boga, a zdziwienie było tym większe, że ewidentnie mam mózg. I nawet go używam. Jak to więc możliwe, że jako gorący zwolennik mózgu nie jestem ateistą? ...

© Martin Lechowicz 2016. Wszystkie prawa i tak dalej.