Martin Lechowicz

Numer PESEL Jarosława Kaczyńskiego

Nie rozumiem czy w polskich mediach pracują sami idioci czy tylko materiały robią dla idiotów.

Widzę, że wszyscy się dziś fascynują tym, że operator TVN pokazał przez nieuwagę nr PESEL Jarosława Kaczyńskiego.

I co z tego? Numer Kaczyńskiego może sobie znaleźć każdy kto chce! Poza tym, że jest w internecie na różnych dziwnych stronach (na jednej np. ktoś udowadnia, że Kaczyński ma żydowski PESEL), to przede wszystkim takie rzeczy są w różnych publicznie dostępnych rejestrach.

Na przykład w KRS. Jarosław Kaczyński jest członkiem rady "Instytutu im. Lecha Kaczyńskiego" o numerze KRS 0000173661. Proszę sobie sprawdzić, jak kto chce. Pełny odpis z KRS jest dostępny w PDF. Ściągnij sobie. Patrzę sobie na PESEL prezesa, bo mam go obok na ekranie. I to z pewnego źródła! Nie potrzebny mi do tego TVN.

Więc może niech telewizja teraz zrobi materiał "wpadka Krajowego Rejestru Sądowego"?

To nie jest żadna wpadka: jawność takich danych jest niezbędna, żeby było wiadomo kto za co odpowiada i jak się z nim sądzić, gdyby coś przeskrobał. W systemie brytyjskim jawność informacji o spółkach jest fundamentalną zasadą: znajdziecie tam nie tylko moje dane, ale nawet to, ile moja spółka wydała w którym roku i jaki ma bilans. I dobrze. Dzięki temu ludzie mają pewność, że jestem uczciwy i odpowiadam za wszystko co robię.

To tylko kretynom z telewizji wydaje się to dziwne.

Może też dlatego, że po społeczeństwie krąży irytująco głupia plotka, że znając czyjś numer PESEL można wziąć na niego kredyt.

Ludzie, serio? Wierzysz w to? To w takim razie pożycz mi pieniądze, a ja ci przyślę numer PESEL. Czy naprawdę dałbyś komuś pieniądze w taki sposób? Wątpię, bo nie jesteś aż tak głupi, żeby w razie problemów pójść do sądu i powiedzieć, że człowiek o takim a takim numerze PESEL wziął od ciebie pieniądze i teraz nie chce oddać. Poza dostarczaniem sądowi rozrywki, trzeba jeszcze przedstawić jakiś dowód, że ta osoba faktycznie zawarła z tobą umowę. A znajomość numeru PESEL nie jest dowodem na nic.

Krótko mówiąc: jak ktoś zna twój PESEL to jest to tak samo groźne jak to, że zna twoje nazwisko. Czyli niespecjalnie.

A media zamiast sprostowywać tego typu idiotyzmy, podsycają je jeszcze robiąc sensację absolutnie z niczego.

Nie wiem tylko czy gorzej to świadczy o mediach czy o społeczeństwie.

Czasem mam wrażenie, że jestem ostatnim frajerem, który czuje moralną potrzebę ludzi uczyć, zamiast na nich żerować.

Ale wiem, że to nieprawda. Jest nas, frajerów, więcej.

comments powered by Disqus
  • maile przychodzą najwyżej 3 razy w tygodniu
  • możesz się wypisać jednym kliknięciem
  • twój mail jest bezpieczny - dbam o to ja i MailChimp

Zobacz też:

Sztuka epistolografii 16

Mam wielką nadzieję, że ktoś kiedyś zbierze moje listy i wyda je drukiem.

Jak znam życie, będzie to zapewne jakiś prokurator, który po skonfiskowaniu mojego komputera za sprawą jakiego ACTA bądź innego legislacyjnego śmiecia, stanie przed obowiązkiem przeczytania całej mojej korespondencji.

© Martin Lechowicz 2016. Wszystkie prawa i tak dalej.