Martin Lechowicz

Nękałem słownie i szerzyłem nienawiść

Na życzliwych w Polsce zawsze można liczyć...

Chciałem więc przeprosić tych wszystkich, których nękałem słownie, nie zdając sobie sprawy z tego, że każdy, kto ma inne zdanie niż ty, słownym nękaczem.

Chciałem się jednocześnie poskarżyć, że Facebook nęka mnie słownie mówiąc, że propagowałem nienawiść. Nie wiem tylko gdzie to zgłosić.

Powinien być gdzieś przycisk: "zgłoś do Facebooka, że Facebook nęka cię słownie, a natychmiast usuniemy Facebook - radakcja Facebooka".

Jak nie znajdę takiego przycisku, to zgłoszę się o pomoc do sądu, bo naprawdę bardzo mi zależy. Chciałbym wiedzieć, którym konkretnie tekstem propagowałem nienawiść, bo bardzo bym nie chciał, jako prowadzący Odwyk (o Bogu po ludzku) szerzyć nienawiść. Już nie mówiąc o tym, że jako człowiek po prostu nie chcę taki być.

A wiem, że bez pomocy sądu się tego od nich nie dowiem. Wiem, bo już próbowałem.

Tak że jutro machnę, bo to chwila. Odkąd istnieje Artykuł 212 KK, nie potrzebuję nawet zaczynać sprawy cywilnej. Nie wiem czy będę pierwszym, który powiadomił o przestępstwie redakcję Facebooka, ale mam nadzieję. Mam jeszcze większą nadzieję, że da im to do myślenia, że oskarżając wszystkich na prawo i lewo o propagowanie nienawiści i nękanie słowne, bez zrozumienia, bez sprawdzenia, na podstawie donosów, sami robią więcej krzywdy i problemów niż ci, których o to oskarżają.

Jeżeli jest na sali prawnik, który chciałby mi w tym pomóc (pewnie to będzie ciekawy precedens, a na pewno nagłośni problem organiczania wolności słowa przez Facebooka), to proszę o kontakt.

Nie zapomnijcie przy okazji, że członkowie społeczności traktują siebie z szacunkiem. Bo można o tym łatwo zapomnieć, czytając komentarze pod moim ostatnim tekstem, z których "powinieneś się zabić" jest jednym z łagodniejszych.

Na szczęście dzięki działaniu Facebooka, ów członek społeczności, który życzy mi śmierci, nie będzie więcej słownie nękany.

Jesteście bezpieczniejsi. Tak twierdzi Facebook.

Ja twierdzę, że nikt nie jest bezpieczny, kiedy faktyczne prawo do ograniczania publicznych wypowiedzi sprawuje niekonktrolowana przez nikogo, nieodpowiadająca przed nikim grupa pracowników prywatnej firmy.

Jak powiedział George Orwell: jeśli wolność słowa w ogóle coś oznacza, to oznacza prawo do mówienia ludziom tego, czego nie chcą słyszeć.

Na Facebooku musi oznaczać coś innego.

comments powered by Disqus
  • maile przychodzą najwyżej 3 razy w tygodniu
  • możesz się wypisać jednym kliknięciem
  • twój mail jest bezpieczny - dbam o to ja i MailChimp

Zobacz też:

Wyzwanie

Wyzwania. Zaskakujące. Codziennie i za darmo.

Sprawdź czy dasz radę!

Z listów od wielbicieli... 4

W związku z moją działalnością publicystyczną piszę dużo listów. Oto jeden z nich, a dokładniej moja odpowiedź. Dotyczy - z tego co się zorientowałem - tego co opowiadam w serwisie www.odwyk.com

Odpisywanie na ten list dostarczyło mi tyle radości i rozrywki, że pomyślałem, że warto się podzielić z innymi.