Martin Lechowicz

Najważniejsze kto jest winny

Jakiś pomyleniec w Finsbury Park w Londynie wjechał ciężarówką w tłum modlących się ludzi krzycząc, że nienawidzi Islamu.

W mediach brytyjskich informacje na cały ekran. W amerykańskich na głównych stronach.

W polskich nic.

Cywilizowany świat potępia tępą głupotę nienawiści religijnej i wyraża solidarność z poszkodowanymi.

W Polce nic.

Nie rozumiem. Jak nie-biały morduje białych to wszystkie media krzyczały na głównych stronach czerwonym kolorem. I jeszcze potem przez 3 dni nie gasły marsze poparcia. Ale jak biały morduje nie-białych to ani oburzenia nie słyszę ani marszów nie ma.

Wyjaśnił mi to zjawisko jeden komentator.

Powiedział tak: że kiedy chory umysłowo muzułmanin rozjeżdżał ludzi ciężarówką, to był to atak Islamu. Natomiast kiedy biały chrześcijanin rozjeżdżał ludzi ciężarówką, to jest to atak wariata.

Przy czym nie wyjaśnił mi dlaczego nie odwrotnie, na przykład.

Inny komentator powiedział, że za atak gościa, który nienawidził Islamu, jest... Islam. Dlaczego? No bo to przecież Islam sprowokował takie ataki.

Rozumiem więc, że teraz niezależnie od tego kto kogo będzie prześladował, mordował, terroryzował i poniżał, winny będzie ostatecznie zawsze Islam. Bo jak to zrobi Muzułmanin, to dlatego, że religia mu tak kazała. A jak nie-muzułmanin, to dlatego, że go Muzułmanie sprowokowali.

Niezależnie od tych tłumaczeń z wielu Polaków w tych dniach wychodzi wyjątkowo wstrętna obłuda. Co sobie w zaciszach domowych myślą zatroskani obywatele? Boję się czy już nie jest tak, że tylko dlatego nikt się głośno nie cieszy, bo albo nie wypada albo grozi odpowiedzialność karna.

Ze wszystkich przywar Polaków, ta prymitywna tchórzliwa nienawiść, jest bodaj najbardziej trudna do zniesienia.

comments powered by Disqus
  • maile przychodzą najwyżej 3 razy w tygodniu
  • możesz się wypisać jednym kliknięciem
  • twój mail jest bezpieczny - dbam o to ja i MailChimp

Zobacz też:

Martin in English!

Dla tych, co chcą poznać Polskę.

Marsz - za kim jestem? 19

"Jaką masz opinię o samym marszu i blokadzie? Którą ze stron, bardziej lub mniej, popierasz?" - takie pytanie dostałem mailem.

Marsz Niepodległości 11 listopada 2011 roku w Warszawie przeszła do historii jako wiekopomna chwila. Ci, którzy nie widzieli filmu "Czarny Czwartek", mogli zobaczyć te same sceny na ulicach. Brakowało tylko, żeby kogoś zabili i nieśli go potem na drzwiach pod pomnik Dmowskiego śpiewając "Janek Wiśniewski padł"...

© Martin Lechowicz 2016. Wszystkie prawa i tak dalej.