Martin Lechowicz

Coś o kupowaniu butów

Jak byłem mały to wszyscy kupowali zimowe buty "za rozsądną cenę". Przeliczając na dzisiejsze byłoby to, powiedzmy, góra 200 złotych. Raczej sporo mniej, ale przyjmijmy że 200.

I każdy miał po kilka par tych butów. Dlaczego? Nie wiem. Nigdy tego nie rozumiałem po co komu kilka par butów jednocześnie. Chodzi się i tak w jednych na raz. A prać co tydzień też nie trzeba.

Kiedyś się zbuntowałem i zmieniłem strategię narzuconą przez krakowskie wychowanie: kupiłem porządne buty na zimę. Takie za 7 stówek.

Mama jak usłyszała to prawie zemdlała. I dawaj mnie przekonywać jaki to nonsens. Że za tą cenę to ona by trzy pary kupiła! No, ja wiem, wiem. Takie buty "rozsądnej jakości". Znaczy co wytrzymują rok. Dwa najwyżej.

A moje trzymały się trzy lata. Cztery. Pięć. Po siedmiu latach zacząłem mieć ich w końcu trochę dość. Były super wygodne, ciepłe, mocne, ale nawet super jakość może się znudzić.

I wtedy postanowiłem zrobić bilans i podsumowanie nowej strategii butowej.

Przez 7 lat chodziłem w wysokiej jakości, dopasowanych, wypróbowanych butach. Nie musiałem się ani o nie martwić ani tracić czasu na zakupy. Kosztowało mnie to 100 złotych rocznie.

Gdybym żył według strategii wyniesionej z domu, co rok albo dwa kupowałbym nowe buty. Musiałbym - "rozsądna" cena oznacza "rozsądną" trwałość. Kupiłbym 2 albo 3 pary, bo trzeba. Dlaczego trzeba? Nie wiem. Tak mnie wychowali.

Wyszło by więc średnio ze dwie pary co rok, czyli 400 złotych na rok. W ciągu 7 lat wydałbym na buty prawie 3 tysiące.

Chodziłbym przez cały ten czas w butach takiej sobie jakości (tak jak zawsze wcześniej), co roku tracił czas na to całe zawracanie głowy.

Krótko mówiąc osiągnąłem wyższy komfort życia i wydałem 4 razy mniej.

Po tym eksperymencie kupuję już tylko dobre, drogie, trwałe rzeczy.

Na tanie mnie nie stać.

comments powered by Disqus
  • maile przychodzą najwyżej 3 razy w tygodniu
  • możesz się wypisać jednym kliknięciem
  • twój mail jest bezpieczny - dbam o to ja i MailChimp

Zobacz też:

Wyzwanie

Wyzwania. Zaskakujące. Codziennie i za darmo.

Sprawdź czy dasz radę!

Skąd wziąć pieniądze? 7

W restauracji jest fajnie. Dobre jedzenie, dużo do wyboru, można nabrudzić, nie trzeba zmywać. Jest tylko jeden smutny moment: kiedy przyniosą rachunek.

Rząd się najadł popularności rozdając pieniądze na wódkę i piórnik po 500 złotych za sztukę. To znaczy, przepraszam: za dziecko.

© Martin Lechowicz 2016. Wszystkie prawa i tak dalej.